Borówkowe Wzgórze – jak rodzinne marzenie stało się marką premium

Borówkowe Wzgórze to nie jest zwykła plantacja. To historia mojej rodziny, naszej wspólnej pracy, marzeń i determinacji. Tworzymy ją razem – moi rodzice, mój brat i ja. Każde z nas wnosi coś innego: doświadczenie, pasję, wiedzę, energię. To właśnie dzięki tej mieszance udało się zbudować coś, co zaczynało się od ziemi i sadzonek, a dziś jest marką rozpoznawalną, szanowaną i docenianą przez klientów w całej Polsce. Od samego początku wiedziałam, że nie chcę, aby Borówkowe Wzgórze było tylko plantacją, która oddaje owoce do skupu. Widziałam w nim ogromny potencjał, by stało się marką premium – taką, która przyciąga ludzi nie…
DATA WPISU
KATEGORIA
BRANDING

Borówkowe Wzgórze – jak rodzinne marzenie stało się marką premium

Borówkowe Wzgórze to nie jest zwykła plantacja. To historia mojej rodziny, naszej wspólnej pracy, marzeń i determinacji. Tworzymy ją razem – moi rodzice, mój brat i ja. Każde z nas wnosi coś innego: doświadczenie, pasję, wiedzę, energię. To właśnie dzięki tej mieszance udało się zbudować coś, co zaczynało się od ziemi i sadzonek, a dziś jest marką rozpoznawalną, szanowaną i docenianą przez klientów w całej Polsce. Od samego początku wiedziałam, że nie chcę, aby Borówkowe Wzgórze było tylko plantacją, która oddaje owoce do skupu. Widziałam w nim ogromny potencjał, by stało się marką premium – taką, która przyciąga ludzi nie…
DATA WPISU
KATEGORIA
BRANDING
Wiktor, brat Patrycji na polu borówek

Od marzenia do wizji

Na początku była ziemia i marzenie. Moi rodzice z ogromnym wysiłkiem budowali plantację, mój brat angażował się w prace przy uprawach, a ja postanowiłam nadać temu wszystkiemu szerszą perspektywę. Zrozumiałam, że jeśli chcemy, aby ta ciężka praca była doceniana, musimy zbudować coś więcej niż tylko miejsce, gdzie rosną borówki.

Chciałam, aby Borówkowe Wzgórze miało tożsamość marki. Żeby ludzie wiedzieli, że kiedy kupują nasze borówki, kupują nie tylko owoc – kupują autentyczną historię, kawałek rodzinnej pracy, troski i pasji.

Budowanie od podstaw

Nie mieliśmy gotowych narzędzi, nie mieliśmy komunikacji ani strategii. Wszystko trzeba było stworzyć od zera. Jako CMO zaczęłam krok po kroku budować spójny ekosystem marketingowy:

  • Identyfikacja wizualna – świeża, naturalna, odzwierciedlająca charakter miejsca i wartości, które stoją za marką.
  • Social media – zdjęcia i rolki prosto z plantacji, nagrywane często bez scenariusza, pokazujące prawdziwe życie, emocje i ludzi, którzy stoją za Borówkowym Wzgórzem.
  • Strona internetowa – nie tylko wizytówka, ale centrum wiedzy. Blog z poradami, inspiracjami i przepisami, który edukował i angażował odbiorców.
  • Content marketing – pokazanie, jak borówki można wpleść w codzienne życie – od zdrowej diety, przez kulinarne inspiracje, aż po porady związane z przechowywaniem i mrożeniem owoców.
  • Email marketing – newsletter, który pozwolił nam być bliżej odbiorców, budować więź i lojalność, a jednocześnie zapewniał niezależność od algorytmów social mediów.

Od początku postawiłam na autentyczność. Nie udawaliśmy czegoś, czym nie jesteśmy. Pokazywaliśmy prawdziwe życie – czasem w chaosie, czasem w ciszy, zawsze takie, jakie było. I to właśnie sprawiło, że ludzie zaczęli nas obserwować, ufać nam i wracać po nasze owoce.

Uszczęśliwiać ludzi – nasza największa nagroda

Największą satysfakcją dla mnie nie są liczby, a historie, które słyszymy od naszych klientów. Kiedy widzę ludzi, którzy przyjeżdżają po borówki i wychodzą z uśmiechem na twarzy – wiem, że nasza praca ma sens. Często rodzice mówią: „Moje dzieci nie lubią borówek, ale Wasze pochłaniają w sekundę”. To są momenty, które pokazują, że Borówkowe Wzgórze to nie tylko marka – to doświadczenie, które wywołuje radość i buduje wspomnienia.

Takich historii mamy mnóstwo. I to one są dla mnie dowodem, że marketing, który buduje emocje i relacje, działa najlepiej. Bo produkt można kupić gdziekolwiek, ale emocje i autentyczność – tylko tam, gdzie stoją za nimi ludzie z pasją.

Efekty, które zmieniły wszystko

Ta konsekwencja i wiara w spójny marketing szybko przyniosły efekty:

  • Sprzedajemy owoce wyłącznie z naszej plantacji – bez pośredników i skupów.
  • Udało się osiągnąć jedną z najwyższych cen za kilogram borówki na rynku – klienci płacą więcej, bo wiedzą, że kupują produkt premium, stojący za nim ludzie i historia.
  • Zbudowaliśmy świadomość i lojalność – nasi odbiorcy nie kupują już „borówek”. Kupują Borówkowe Wzgórze.
  • Staliśmy się źródłem wiedzy i inspiracji – nasze poradniki, przepisy i wskazówki sprawiły, że marka zaczęła funkcjonować także jako edukator i inspirator w codziennym życiu konsumentów.

Lekcja, którą zabieram dalej

Borówkowe Wzgórze pokazało mi coś bardzo ważnego: marketing działa w każdej branży. Nawet tam, gdzie wiele osób uważa go za zbędny. W rolnictwie często panuje przekonanie, że „produkt obroni się sam”. Ale to nieprawda. Dziś, bez marki, zostajesz w niekończącej się wojnie cenowej.

Zrozumiałam też, że siła tkwi w autentyczności. Nie potrzebujesz idealnych scenariuszy, wyreżyserowanych filmów czy sztucznie tworzonych historii. Potrzebujesz prawdy. Ludzie chcą wiedzieć, kto stoi za marką, jak wygląda życie na plantacji, jakie emocje towarzyszą pracy. I właśnie to ich przyciąga.

Rodzinny biznes, wielka lekcja

To, co wyróżnia Borówkowe Wzgórze, to fakt, że stoi za nim rodzina. Moi rodzice, mój brat i ja – każdy z nas ma swoją rolę, każdy wnosi coś innego. To pokazuje, że kiedy rodzina łączy siły, można stworzyć coś wyjątkowego.

Dla mnie jako Patty Kani – CEO Blystudio i jednocześnie CMO Borówkowego Wzgórza – to projekt szczególny. Łączy moje dwie pasje: marketing i rodzinne korzenie. To dowód, że marzenia można przekuwać w cele i budować coś, co zostaje na lata.

Podsumowanie

Borówkowe Wzgórze to marka, która urosła z marzenia, ciężkiej pracy i odważnej wizji. To dowód, że nawet owoc – prosty, codzienny – może stać się symbolem jakości i emocji, jeśli tylko stoi za nim historia i spójna strategia.

Dziś mogę powiedzieć, że Borówkowe Wzgórze to coś więcej niż biznes. To lekcja o sile rodziny, autentyczności i marketingu, który potrafi zmieniać realia branż, w których nikt się tego nie spodziewa.

A najważniejsze? To, że nasz produkt uszczęśliwia ludzi. Że dzieci, które „nie lubią borówek”, nasze kochają. Że każdy uśmiech przy odbiorze owoców jest dowodem, że robimy coś dobrego.

I to właśnie jest dla mnie największa nagroda.

AUTOR WPISU

Od marzenia do wizji

Na początku była ziemia i marzenie. Moi rodzice z ogromnym wysiłkiem budowali plantację, mój brat angażował się w prace przy uprawach, a ja postanowiłam nadać temu wszystkiemu szerszą perspektywę. Zrozumiałam, że jeśli chcemy, aby ta ciężka praca była doceniana, musimy zbudować coś więcej niż tylko miejsce, gdzie rosną borówki.

Chciałam, aby Borówkowe Wzgórze miało tożsamość marki. Żeby ludzie wiedzieli, że kiedy kupują nasze borówki, kupują nie tylko owoc – kupują autentyczną historię, kawałek rodzinnej pracy, troski i pasji.

Budowanie od podstaw

Nie mieliśmy gotowych narzędzi, nie mieliśmy komunikacji ani strategii. Wszystko trzeba było stworzyć od zera. Jako CMO zaczęłam krok po kroku budować spójny ekosystem marketingowy:

  • Identyfikacja wizualna – świeża, naturalna, odzwierciedlająca charakter miejsca i wartości, które stoją za marką.
  • Social media – zdjęcia i rolki prosto z plantacji, nagrywane często bez scenariusza, pokazujące prawdziwe życie, emocje i ludzi, którzy stoją za Borówkowym Wzgórzem.
  • Strona internetowa – nie tylko wizytówka, ale centrum wiedzy. Blog z poradami, inspiracjami i przepisami, który edukował i angażował odbiorców.
  • Content marketing – pokazanie, jak borówki można wpleść w codzienne życie – od zdrowej diety, przez kulinarne inspiracje, aż po porady związane z przechowywaniem i mrożeniem owoców.
  • Email marketing – newsletter, który pozwolił nam być bliżej odbiorców, budować więź i lojalność, a jednocześnie zapewniał niezależność od algorytmów social mediów.

Od początku postawiłam na autentyczność. Nie udawaliśmy czegoś, czym nie jesteśmy. Pokazywaliśmy prawdziwe życie – czasem w chaosie, czasem w ciszy, zawsze takie, jakie było. I to właśnie sprawiło, że ludzie zaczęli nas obserwować, ufać nam i wracać po nasze owoce.

Uszczęśliwiać ludzi – nasza największa nagroda

Największą satysfakcją dla mnie nie są liczby, a historie, które słyszymy od naszych klientów. Kiedy widzę ludzi, którzy przyjeżdżają po borówki i wychodzą z uśmiechem na twarzy – wiem, że nasza praca ma sens. Często rodzice mówią: „Moje dzieci nie lubią borówek, ale Wasze pochłaniają w sekundę”. To są momenty, które pokazują, że Borówkowe Wzgórze to nie tylko marka – to doświadczenie, które wywołuje radość i buduje wspomnienia.

Takich historii mamy mnóstwo. I to one są dla mnie dowodem, że marketing, który buduje emocje i relacje, działa najlepiej. Bo produkt można kupić gdziekolwiek, ale emocje i autentyczność – tylko tam, gdzie stoją za nimi ludzie z pasją.

Efekty, które zmieniły wszystko

Ta konsekwencja i wiara w spójny marketing szybko przyniosły efekty:

  • Sprzedajemy owoce wyłącznie z naszej plantacji – bez pośredników i skupów.
  • Udało się osiągnąć jedną z najwyższych cen za kilogram borówki na rynku – klienci płacą więcej, bo wiedzą, że kupują produkt premium, stojący za nim ludzie i historia.
  • Zbudowaliśmy świadomość i lojalność – nasi odbiorcy nie kupują już „borówek”. Kupują Borówkowe Wzgórze.
  • Staliśmy się źródłem wiedzy i inspiracji – nasze poradniki, przepisy i wskazówki sprawiły, że marka zaczęła funkcjonować także jako edukator i inspirator w codziennym życiu konsumentów.

Lekcja, którą zabieram dalej

Borówkowe Wzgórze pokazało mi coś bardzo ważnego: marketing działa w każdej branży. Nawet tam, gdzie wiele osób uważa go za zbędny. W rolnictwie często panuje przekonanie, że „produkt obroni się sam”. Ale to nieprawda. Dziś, bez marki, zostajesz w niekończącej się wojnie cenowej.

Zrozumiałam też, że siła tkwi w autentyczności. Nie potrzebujesz idealnych scenariuszy, wyreżyserowanych filmów czy sztucznie tworzonych historii. Potrzebujesz prawdy. Ludzie chcą wiedzieć, kto stoi za marką, jak wygląda życie na plantacji, jakie emocje towarzyszą pracy. I właśnie to ich przyciąga.

Rodzinny biznes, wielka lekcja

To, co wyróżnia Borówkowe Wzgórze, to fakt, że stoi za nim rodzina. Moi rodzice, mój brat i ja – każdy z nas ma swoją rolę, każdy wnosi coś innego. To pokazuje, że kiedy rodzina łączy siły, można stworzyć coś wyjątkowego.

Dla mnie jako Patty Kani – CEO Blystudio i jednocześnie CMO Borówkowego Wzgórza – to projekt szczególny. Łączy moje dwie pasje: marketing i rodzinne korzenie. To dowód, że marzenia można przekuwać w cele i budować coś, co zostaje na lata.

Podsumowanie

Borówkowe Wzgórze to marka, która urosła z marzenia, ciężkiej pracy i odważnej wizji. To dowód, że nawet owoc – prosty, codzienny – może stać się symbolem jakości i emocji, jeśli tylko stoi za nim historia i spójna strategia.

Dziś mogę powiedzieć, że Borówkowe Wzgórze to coś więcej niż biznes. To lekcja o sile rodziny, autentyczności i marketingu, który potrafi zmieniać realia branż, w których nikt się tego nie spodziewa.

A najważniejsze? To, że nasz produkt uszczęśliwia ludzi. Że dzieci, które „nie lubią borówek”, nasze kochają. Że każdy uśmiech przy odbiorze owoców jest dowodem, że robimy coś dobrego.

I to właśnie jest dla mnie największa nagroda.

AUTOR WPISU
Latest News